12.04 - 22. Trening z Ewą Chodakowską - Trening z Gwiazdami - w tym 100 brzuszków
13.04 - 23. Trening z Ewą Chodakowską - Trening z Gwiazdami - w tym 120 brzuszków + 15 km roweru
14.04. - 10 km roweru
Koniec ze squatami - poczułam kolano. Michał mnie ostrzegał, a ja nie chciałam słuchać.
A w ogóle... ciężki tydzień miałam w związku ze zmianami pogody, dlatego teraz nadrabiam.
W piątek Ewka, w sobotę Ewka i rower pierwszy - 5km. Zaskoczona poczułam uda na początku! No i lekko tyłek bolał, ale nie tak, jak zwykle na początku sezonu. Dzisiaj wyciągnęłam koleżankę z pracy na 10 km, więc już bardziej czuję koniec pleców, ale też jest to do wytrzymania.
Nie macie pojęcia, jak mi brakowało roweru! A pogoda przednia, right? Teraz już tak będzie, moi drodzy!
Zmierzyłam się dzisiaj - kolejny centymetr mniej w brzuchu! To tylko motywuje do dalszej pracy nad sobą.
Poza tym stało się. Spódniczka w rozmiarze S pasuje jak ulał, nawet byłam w niej w pracy. Dziewczyny są bardzo miłe, ale ja naprawdę wiem, że mam na czym siedzieć... Jest lepiej, ale bez przesady...
Będzie szybko lato, troszeczkę żałuję, bo nie zdążyłam tyle zrobić, ile chciałam, ale trudno.
I tak jest lepiej, i tak jest postęp, no i nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa ;)
Miłego tygodnia!
Ps. W poprzedni weekend była u nas Alena, która robi sobie 30-dniowy post od słodyczy i alkoholu. Zainspirowała mnie. Żeby nie było za trudno, wyznaczyłam sobie tydzień, ale to nierealne, bo w piątek jedziemy do Warszawy, a wycieczka zobowiązuje... :) Więc zobaczymy na razie 4,5 dnia. OD jutra do piątkowego popołudnia. Nie wiem, jak przeżyję choćby 1 dzień bez czekolady. Nie wiem. Ale spróbuję. Trzymajcie kciuki.
Ps.2 Dozwolone są suszone owoce, w rozsądnych granicach. ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą squaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą squaty. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 kwietnia 2013
niedziela, 7 kwietnia 2013
20. Trening z Ewą Chodakowską i squaty
05.04. - brak squatów ;/
06.04. - 20. Trening z Ewą Chodakowską - Turbo + 75 squatów + 100 brzuszków
07.04. - 80 squatów
W czwartek był dzień wolny od squatów.
W piątek nie zrobiłam squatów i mam straszne wyrzuty sumienia.
Wczoraj było Turbo, to już moje 20. spotkanie z Ewą Chodakowską. Turbo to zdecydowanie mój ulubiony trening Ewy. Odpuściłam celowo 2 rundy, a po Turbo zamiast nich zrobiłam 100 brzuszków z ostatniej części TZG. Na sam koniec planowo 75 squatów.
Dzisiaj 80 squatów, bo już jesteśmy przy 7. dniu, do tego przed nimi jakies wymachy i podskoki i tyle z dzisiejszej aktywności - chyba że zaliczycie mi 10 km marsz w trakcie 6. Półmaratonu w Poznaniu; starałam się być wszędzie, by dopingować Michała, Alenę, ogromną grupę znajomych oraz moich rodziców. Tak, oboje dobiegli - tata z kontuzją (może w końcu wyleczy?!), a mama zrobiła sobie prezent na 50. urodziny i poprawiła czas o 20 minut (2 lata temu razem debiutowałyśmy), choć większość trasy maszerowała. Jestem z nich naprawdę dumna.
Taki szczegół: Michał i Alena znowu życiówki zrobili 1:40:46 to Michał, a Alena jak zwykle pocisnęła i 3 sekundy jeszcze z tego urwała na finiszu :) Są niesamowici! Tak bardzo im zazdroszczę i wierzę, że w końcu razem pobiegniemy.
Jestem wykończona emocjami i ilością powietrza (o 8:30 wyszliśmy z domu, powrót o 13), więc dzisiaj typowy raporcik, żebyście wiedzieli, że żyję.
;)
06.04. - 20. Trening z Ewą Chodakowską - Turbo + 75 squatów + 100 brzuszków
07.04. - 80 squatów
W czwartek był dzień wolny od squatów.
W piątek nie zrobiłam squatów i mam straszne wyrzuty sumienia.
Wczoraj było Turbo, to już moje 20. spotkanie z Ewą Chodakowską. Turbo to zdecydowanie mój ulubiony trening Ewy. Odpuściłam celowo 2 rundy, a po Turbo zamiast nich zrobiłam 100 brzuszków z ostatniej części TZG. Na sam koniec planowo 75 squatów.
Dzisiaj 80 squatów, bo już jesteśmy przy 7. dniu, do tego przed nimi jakies wymachy i podskoki i tyle z dzisiejszej aktywności - chyba że zaliczycie mi 10 km marsz w trakcie 6. Półmaratonu w Poznaniu; starałam się być wszędzie, by dopingować Michała, Alenę, ogromną grupę znajomych oraz moich rodziców. Tak, oboje dobiegli - tata z kontuzją (może w końcu wyleczy?!), a mama zrobiła sobie prezent na 50. urodziny i poprawiła czas o 20 minut (2 lata temu razem debiutowałyśmy), choć większość trasy maszerowała. Jestem z nich naprawdę dumna.
Taki szczegół: Michał i Alena znowu życiówki zrobili 1:40:46 to Michał, a Alena jak zwykle pocisnęła i 3 sekundy jeszcze z tego urwała na finiszu :) Są niesamowici! Tak bardzo im zazdroszczę i wierzę, że w końcu razem pobiegniemy.
Jestem wykończona emocjami i ilością powietrza (o 8:30 wyszliśmy z domu, powrót o 13), więc dzisiaj typowy raporcik, żebyście wiedzieli, że żyję.
;)
środa, 3 kwietnia 2013
19. Trening z Ewą Chodakowską, pilates i squaty
Gdybyście mieli wątpliwości: wczoraj po pilatesie zrobiłam rozgrzewkę i 55 squatów :) W poprzednim poście macie plan na ten miesiąc. Pracujemy na piękne uda i pupę :)
Natomiast dzisiaj: rozgrzewka, dalej pierwsza część Treningu z Gwiazdami, następnie tak jak przedwczoraj: trzy 6-minutówki Ewy Chodakowskiej:
1- Link 2- Link 3- Link
a potem 60 squatów i potem 140 brzuszków oraz 50 grzbietów (kombinacje wzięłam z trzeciej części TZG). Do tego oczywiście rozciąganko. Czuję mięśnie, fajnie jest, deska idzie mi coraz lepiej, jestem bardzo zadowolona z treningów - wracam do formy po chorobie i różnych perypetiach. Jest moc! ;>
W tym tygodniu jeszcze chciałabym pobiec znowu 3km, by sprawdzić, czy na pewno kontuzja odpuściła, bo na razie jest ok (odpukać...).
Yay, o 6 wstaję, dobranoc!
Natomiast dzisiaj: rozgrzewka, dalej pierwsza część Treningu z Gwiazdami, następnie tak jak przedwczoraj: trzy 6-minutówki Ewy Chodakowskiej:
1- Link 2- Link 3- Link
a potem 60 squatów i potem 140 brzuszków oraz 50 grzbietów (kombinacje wzięłam z trzeciej części TZG). Do tego oczywiście rozciąganko. Czuję mięśnie, fajnie jest, deska idzie mi coraz lepiej, jestem bardzo zadowolona z treningów - wracam do formy po chorobie i różnych perypetiach. Jest moc! ;>
W tym tygodniu jeszcze chciałabym pobiec znowu 3km, by sprawdzić, czy na pewno kontuzja odpuściła, bo na razie jest ok (odpukać...).
Yay, o 6 wstaję, dobranoc!
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
18. Trening z Chodakowską, squaty i bieg!
Najpierw 2 tygodnie chorowałam, potem jeszcze pokaszliwałam, a mając w perspektywie wizytę w szpitalu, wiedziałam, że nie mogę być chora, więc bardzo się oszczędzałam, w sensie: nie trenowałam.
Gdy mnie nie było z Wami przez ten czas, zaliczyłam raz pilates u pani Teresy i 2 razy Chodakowską, ale bardzo delikatnie, jedynie statyczne ćwiczenia robiłam, by ruszyć mięśnie, więc nie zaliczam tego jako treningi.
Wyobraźcie sobie, że odkąd chodzę do Pani Teresy, nie boli mnie kolano. To już 3 tygodnie, jak nawet go nie czułam! Ćwiczenia robię 2-3 razy w tygodniu i dużą wagę przywiązuję do postawy, więc myślę, że faktycznie to było przyczyną mojej kontuzji. Początek sezonu biegowego nie napawa mnie radością, bo wciąż nie biegam, ale gdybyście tylko wiedzieli, jak mnie nosi, jezu!
I tak mnie dzisiaj nosiło, że w końcu wyszłam na próbę na 3km - przyznam, że nie wytrzymałam, a miałam tylko zrobić Chodakowską... No ale nie mogłam, po prostu nie mogłam się powstrzymać. Wszystko przez Kobiety Biegają. Przeczytałam relację z mojego ukochanego Rzymu i po prostu nie mogłam zostać w domu.
Pożyczyłam buty Michała i kolejny raz się przekonałam, że są świetne. Chyba jednak w nie zainwestuję. Biegło mi się lekko, pomijając to, że trochę się odbijało żurkiem... Ale i tak cudownie było znowu biec.
Byłam bardzo rozsądna: zdecydowałam się na 3km, troszkę z tego maszerowałam. Jak wiecie, kolano dokuczało po 2.km. Dzisiaj trzy razy miałam takie wrażenie, jakby chciało mnie rozboleć, ale się nie odważyło. Po biegu solidnie się rozciągałam, zrobiłam trzy 6-minutówki Ewy Chodakowskiej:
1- Link
2- Link
3- Link
Wiem, że powinno być 5 takich filmików, ale wcześniej biegłam, a i później ćwiczyłam jeszcze, więc razem miałam ok 50 min trening. A 30 to minimum - pamiętajcie, absolutne minimum.
Potem jeszcze dorzuciłam 100 brzuszków, 50 grzbietów i moje pierwsze 50 squatów, bo zdecydowałam się na wyzwanie w kwietniu. Zobaczymy, ile wytrzymam. Walczymy o zgrabną pupę, został miesiąc do bikini! Kto będzie ze mną robił squaty?
Nic mnie nie boli, serce jedynie, ale to z radości, że się udało, że może to już koniec... Tak bardzo chcę normalnie biegać, zacząć od zera, z czystym kontem - bo tak będzie, zdaję sobie sprawę z tego, że upłynie trochę potu, zanim zacznę biegać tempem 6:30/min. Ale to nic, że będę się ślimaczyć. Ja po prostu bardzo chcę znowu biegać.
Gdy mnie nie było z Wami przez ten czas, zaliczyłam raz pilates u pani Teresy i 2 razy Chodakowską, ale bardzo delikatnie, jedynie statyczne ćwiczenia robiłam, by ruszyć mięśnie, więc nie zaliczam tego jako treningi.
Wyobraźcie sobie, że odkąd chodzę do Pani Teresy, nie boli mnie kolano. To już 3 tygodnie, jak nawet go nie czułam! Ćwiczenia robię 2-3 razy w tygodniu i dużą wagę przywiązuję do postawy, więc myślę, że faktycznie to było przyczyną mojej kontuzji. Początek sezonu biegowego nie napawa mnie radością, bo wciąż nie biegam, ale gdybyście tylko wiedzieli, jak mnie nosi, jezu!
I tak mnie dzisiaj nosiło, że w końcu wyszłam na próbę na 3km - przyznam, że nie wytrzymałam, a miałam tylko zrobić Chodakowską... No ale nie mogłam, po prostu nie mogłam się powstrzymać. Wszystko przez Kobiety Biegają. Przeczytałam relację z mojego ukochanego Rzymu i po prostu nie mogłam zostać w domu.
Pożyczyłam buty Michała i kolejny raz się przekonałam, że są świetne. Chyba jednak w nie zainwestuję. Biegło mi się lekko, pomijając to, że trochę się odbijało żurkiem... Ale i tak cudownie było znowu biec.
Byłam bardzo rozsądna: zdecydowałam się na 3km, troszkę z tego maszerowałam. Jak wiecie, kolano dokuczało po 2.km. Dzisiaj trzy razy miałam takie wrażenie, jakby chciało mnie rozboleć, ale się nie odważyło. Po biegu solidnie się rozciągałam, zrobiłam trzy 6-minutówki Ewy Chodakowskiej:
1- Link
2- Link
3- Link
Wiem, że powinno być 5 takich filmików, ale wcześniej biegłam, a i później ćwiczyłam jeszcze, więc razem miałam ok 50 min trening. A 30 to minimum - pamiętajcie, absolutne minimum.
Potem jeszcze dorzuciłam 100 brzuszków, 50 grzbietów i moje pierwsze 50 squatów, bo zdecydowałam się na wyzwanie w kwietniu. Zobaczymy, ile wytrzymam. Walczymy o zgrabną pupę, został miesiąc do bikini! Kto będzie ze mną robił squaty?
Nic mnie nie boli, serce jedynie, ale to z radości, że się udało, że może to już koniec... Tak bardzo chcę normalnie biegać, zacząć od zera, z czystym kontem - bo tak będzie, zdaję sobie sprawę z tego, że upłynie trochę potu, zanim zacznę biegać tempem 6:30/min. Ale to nic, że będę się ślimaczyć. Ja po prostu bardzo chcę znowu biegać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

