Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Chodakowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Chodakowska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

Rower i 25. Trening z Ewą Chodakowską


13.05. Rower -16km  
14.05. Rower -20km + Pilates
15.05. Rower -15km 

16.05. Rower -18km
18.05. Rower -15km
19.05. Turbo Ewy Chodakowskiej + jedna 6-minutówka (7.część, to moja ulubiona)


Cóż, nie biegałam już długo, więc Michał boi się, że bym sobie kuku nie zrobiła w Bieszczadach, ale obiecuję, że będę bardzo rozsądna. Jak on, będę o świcie wychodzić na trening, jednak krócej, wolniej, w terenie będę bieg przeplatać z ćwiczeniami aerobowymi Ewy Chodakowskiej, a po powrocie solidnie się rozciągać, by potem wszystkie mięśnie wymasować sobie całodziennym marszem.

We wtorek na pilatesie byłam sama, więc popracowałyśmy solidnie z fizjoterapeutką. Muszę wzmocnić mięśnie ud i się dużo rozciągać,bo mam aż przykurczone. Kupiłam sobie już taśmy, codziennie ćwiczę, wkrótce powinny być efekty.
Ale za to powiedziała, że mam piękny i mocny mięsień prosty brzucha, tylko głębokie dość słabe, a to one właśnie odpowiadają za właściwą postawę. Będziemy pracować.

Wrzucam Wam jeszcze, co mi się stało w czwartek. Felga pękła, a w drugim miejscu się mocno wygięła, ledwo dojechałam do domu. Byłam przekonana, że to przez krawężniki. Michał zawiózł do Gabora koło w sobotę, wrócił z nowym :)  A przy okazji się dowiedział, że to ze starości. Mój rower to rocznik '83, od hamulców wytarła się felga i w ten sposób ścianki felgi stały się cieńsze, a w efekcie nie wytrzymały ciężaru.







Ok, za pół godzinki ruszamy; plecaki gotowe, mój waży 13 kg, Michała 16. 
Jutro o tej porze powinniśmy być już w Bieszczadach. Do miłego!




niedziela, 5 maja 2013

24. Trening z Ewą Chodakowską, rower oraz dylematy porannego biegacza

05.05. Turbo z Ewą Chodakowską
05.05. Rower - 10km, symbolicznie :)

Dzień zaczęłam od owsianki i espresso, a potem Ewy Chodakowskiej - wróciłam do niej, przyznaję. Zbyt długa przerwa była od niej, ale mięśnie doskonale pamiętają - i dobrze!
Powrót do ćwiczeń z Ewą był godny, obfity w pot i uśmiech. Godzina szczęścia. Pełna, bo po Turbo jeszcze robiłam jej 6-minutówkę i inne ćwiczenia + rozciąganie.

A przed obiadem przejechałam się 10km rowerem - symbolicznie, ale tak właśnie dzisiaj miało być, żeby nie przesadzić, no a czułam troszkę pośladki po wczorajszej wycieczce. Mam jednak dość twarde siodełko...

Czy uda mi się wstać jutro ponad godzinę wcześniej i pobiec? Sama w to nie wierzę, nastawiając budzik na 4:30... 
Zdecyduję, zasypiając, bo od godziny zaśnięcia wszystko właśnie zależy..

Wolałabym jednak trening zrealizować przed pracą, bo w poniedziałki popołudniu jestem naprawdę wykończona...

Miłego tygodnia!

niedziela, 14 kwietnia 2013

22. i 23. Trening z Ewą Chodakowską oraz rower! No i post....?

12.04 - 22. Trening z Ewą Chodakowską - Trening z Gwiazdami - w tym 100 brzuszków 
13.04 - 23. Trening z Ewą Chodakowską - Trening z Gwiazdami - w tym 120 brzuszków + 15 km roweru
14.04. - 10 km roweru 

Koniec ze squatami - poczułam kolano. Michał mnie ostrzegał, a ja nie chciałam słuchać.
A w ogóle... ciężki tydzień miałam w związku ze zmianami pogody, dlatego teraz nadrabiam.

W piątek Ewka, w sobotę Ewka i rower pierwszy - 5km. Zaskoczona poczułam uda na początku! No i lekko tyłek bolał, ale nie tak, jak zwykle na początku sezonu. Dzisiaj wyciągnęłam koleżankę z pracy na 10 km, więc już bardziej czuję koniec pleców, ale też jest to do wytrzymania.


Nie macie pojęcia, jak mi brakowało roweru! A pogoda przednia, right? Teraz już tak będzie, moi drodzy!

Zmierzyłam się dzisiaj - kolejny centymetr mniej w brzuchu! To tylko motywuje do dalszej pracy nad sobą.

Poza tym stało się. Spódniczka w rozmiarze S pasuje jak ulał, nawet byłam w niej w pracy. Dziewczyny są bardzo miłe, ale ja naprawdę wiem, że mam na czym siedzieć... Jest lepiej, ale bez przesady...
Będzie szybko lato, troszeczkę żałuję, bo nie zdążyłam tyle zrobić, ile chciałam, ale trudno. 

I tak jest lepiej, i tak jest postęp, no i nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa ;)

Miłego tygodnia!

Ps. W poprzedni weekend była u nas Alena, która robi sobie 30-dniowy post od słodyczy i alkoholu. Zainspirowała mnie. Żeby nie było za trudno, wyznaczyłam sobie tydzień, ale to nierealne, bo w piątek jedziemy do Warszawy, a wycieczka zobowiązuje... :) Więc zobaczymy na razie 4,5 dnia. OD jutra do piątkowego popołudnia. Nie wiem, jak przeżyję choćby 1 dzień bez czekolady. Nie wiem. Ale spróbuję. Trzymajcie kciuki.

Ps.2 Dozwolone są suszone owoce, w rozsądnych granicach. ;)


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

21. Trening z Ewą Chodakowską


08.04. - 21. Trening z Ewą Chodakowską - Turbo + 100 brzuszków


Pięknie. Po pracy obiad, kawa, drzemka (tak, w tej kolejności :D), a następnie Turbo Chodakowskiej. Dzisiaj dzień wolny od squatów, więc dorzuciłam na koniec 100 brzuszków i 60 grzbietów z ostatniej części TZG. Czyli klasyk. 
Cudownie się spociłam, a jak już złapałam oddech, to się porządnie porozciągałam i rolowałam na butelce kontuzjowaną nogę. Nie boli, ale... skoro robię to od tak dawna, to nie przestaję, przynajmniej chwilowo.

Pięknie dzisiaj było, słońce dało siłę, od jutra ma być zachmurzenie, ale spokojnie, to tylko na chwilę. Wiosna już jest, misie się obudziły, już się chce wszystkiego na nowo, a Wam?


Miłego tygodnia!


PS. Dzisiaj deska była 3x20 sekund na luuuuzie! Jest moc, jest coraz lepiej!

niedziela, 7 kwietnia 2013

20. Trening z Ewą Chodakowską i squaty

05.04. - brak squatów ;/
06.04. - 20. Trening z Ewą Chodakowską - Turbo  + 75 squatów + 100 brzuszków
07.04. - 80 squatów

W czwartek był dzień wolny od squatów.
W piątek nie zrobiłam squatów i mam straszne wyrzuty sumienia.

Wczoraj było Turbo, to już moje 20. spotkanie z Ewą Chodakowską. Turbo to zdecydowanie mój ulubiony trening Ewy. Odpuściłam celowo 2 rundy, a po Turbo zamiast nich zrobiłam 100 brzuszków z ostatniej części TZG. Na sam koniec planowo 75 squatów.

Dzisiaj 80 squatów, bo już jesteśmy przy 7. dniu, do tego przed nimi jakies wymachy i podskoki i tyle z dzisiejszej aktywności - chyba że zaliczycie mi 10 km marsz w trakcie 6. Półmaratonu w Poznaniu; starałam się być wszędzie, by dopingować Michała, Alenę, ogromną grupę znajomych oraz moich rodziców. Tak, oboje dobiegli - tata z kontuzją (może w końcu wyleczy?!), a mama zrobiła sobie prezent na 50. urodziny i poprawiła czas o 20 minut (2 lata temu razem debiutowałyśmy), choć większość trasy maszerowała. Jestem z nich naprawdę dumna.

Taki szczegół: Michał i Alena znowu życiówki zrobili 1:40:46 to Michał, a Alena jak zwykle pocisnęła i 3 sekundy jeszcze z tego urwała na finiszu :) Są niesamowici! Tak bardzo im zazdroszczę i wierzę, że w końcu razem pobiegniemy.

Jestem wykończona emocjami i ilością powietrza (o 8:30 wyszliśmy z domu, powrót o 13), więc dzisiaj typowy raporcik, żebyście wiedzieli, że żyję. 

;)


środa, 3 kwietnia 2013

19. Trening z Ewą Chodakowską, pilates i squaty

Gdybyście mieli wątpliwości: wczoraj po pilatesie zrobiłam rozgrzewkę i 55 squatów :) W poprzednim poście macie plan na ten miesiąc. Pracujemy na piękne uda i pupę :)

Natomiast dzisiaj: rozgrzewka, dalej pierwsza część Treningu z Gwiazdami, następnie tak jak przedwczoraj: trzy 6-minutówki Ewy Chodakowskiej:

1- Link 2- Link 3- Link

a potem 60 squatów i potem 140 brzuszków oraz 50 grzbietów (kombinacje wzięłam z trzeciej części TZG). Do tego oczywiście rozciąganko. Czuję mięśnie, fajnie jest, deska idzie mi coraz lepiej, jestem bardzo zadowolona z treningów - wracam do formy po chorobie i różnych perypetiach. Jest moc! ;>

W tym tygodniu jeszcze chciałabym pobiec znowu 3km, by sprawdzić, czy na pewno kontuzja odpuściła, bo na razie jest ok (odpukać...).

Yay, o 6 wstaję, dobranoc!


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

18. Trening z Chodakowską, squaty i bieg!

Najpierw 2 tygodnie chorowałam, potem jeszcze pokaszliwałam, a mając w perspektywie wizytę w szpitalu, wiedziałam, że nie mogę być chora, więc bardzo się oszczędzałam, w sensie: nie trenowałam. 




Gdy mnie nie było z Wami przez ten czas, zaliczyłam raz pilates u pani Teresy i 2 razy Chodakowską, ale bardzo delikatnie, jedynie statyczne ćwiczenia robiłam, by ruszyć mięśnie, więc nie zaliczam tego jako treningi.
Wyobraźcie sobie, że odkąd chodzę do Pani Teresy, nie boli mnie kolano. To już 3 tygodnie, jak nawet go nie czułam! Ćwiczenia robię 2-3 razy w tygodniu i dużą wagę przywiązuję do postawy, więc myślę, że faktycznie to było przyczyną mojej kontuzji. Początek sezonu biegowego nie napawa mnie radością, bo wciąż nie biegam, ale gdybyście tylko wiedzieli, jak mnie nosi, jezu!
I tak mnie dzisiaj nosiło, że w końcu wyszłam na próbę na 3km - przyznam, że  nie wytrzymałam, a miałam tylko zrobić Chodakowską... No ale nie mogłam, po prostu nie mogłam się powstrzymać. Wszystko przez Kobiety Biegają. Przeczytałam relację z mojego ukochanego Rzymu i po prostu nie mogłam zostać w domu.

Pożyczyłam buty Michała i kolejny raz się przekonałam, że są świetne. Chyba jednak w nie zainwestuję. Biegło mi się lekko, pomijając to, że trochę się odbijało żurkiem... Ale i tak cudownie było znowu biec.

Byłam bardzo rozsądna: zdecydowałam się na 3km, troszkę z tego maszerowałam. Jak wiecie, kolano dokuczało po 2.km. Dzisiaj trzy razy miałam takie wrażenie, jakby chciało mnie rozboleć, ale się nie odważyło. Po biegu solidnie się rozciągałam, zrobiłam trzy 6-minutówki Ewy Chodakowskiej:
1- Link
2- Link
3- Link

Wiem, że powinno być 5 takich filmików, ale wcześniej biegłam, a i później ćwiczyłam jeszcze, więc razem miałam ok 50 min trening. A 30 to minimum - pamiętajcie, absolutne minimum.


 

Potem jeszcze dorzuciłam 100 brzuszków, 50 grzbietów i moje pierwsze 50 squatów, bo zdecydowałam się na wyzwanie w kwietniu. Zobaczymy, ile wytrzymam. Walczymy o zgrabną pupę, został miesiąc do bikini! Kto będzie ze mną robił squaty?

Nic mnie nie boli, serce jedynie, ale to z radości, że się udało, że może to już koniec... Tak bardzo chcę normalnie biegać, zacząć od zera, z czystym kontem - bo tak będzie, zdaję sobie sprawę z tego, że upłynie trochę potu, zanim zacznę biegać tempem 6:30/min. Ale to nic, że będę się ślimaczyć. Ja po prostu bardzo chcę znowu biegać.



niedziela, 10 marca 2013

16. i 17. Trening z Ewą Chodakowską

09.03. - 16. Trening z Ewą Chodakowską - Skalpel
10.03. - 17. Trening z Ewą Chodakowską - Turbo
 


Mała rzecz a cieszy. Dzisiaj kupiłam spódniczkę w rozmiarze S. Założyłam, zapięłam, usiadłam w niej. Wszystko bez trudu, bez wdechu, bez napinania się ;)

Mam strasznie wielki tyłek w niej, ponieważ jest w jasne wzory (no dobra, nie tylko w niej, ale skoro mam okazję, to zrzucam na wzór). Michał się cieszy, że uwydatnia moje biodra, ja nad tym ubolewam... 

Ale ten rok ogłaszam rokiem spódniczek i sukienek, o tak!
Mam jeszcze sporo do zrobienia, jeśli chodzi o zgubienie oponki W KAŻDYM MOŻLIWYM MIEJSCU, ale -3 cm tylko w brzuchu zrobiły swoje ;) To mnie jedynie zmobilizowało i odczekałam po obiedzie (pyszny pieczony okoń!) 2,5h, a potem włączyłam Turbo. I czuję, że żyję.

Bo jednak wczorajszy Skalpel nie dał mi takiej satysfakcji. Fajne ćwiczenia, same statyczne, jednak te na nogi są absolutne niewskazane na moje pasmo biodrowo-piszczelowe. Muszę ten akurat program odpuścić. Cóż, i tak wolę się zniszczyć podczas Turbo, a jak mi się znudzi, będę robić Killera.

Przygotuję jeszcze sałatę z fetą do pracy, zapakuję połówkę ananasa, poczytam i zasnę. I będę śniła o wiośnie. Za tydzień nie będzie śladu po śniegu i mrozie, wierzę w to. I wtedy założę moją spódniczkę w rozmiarze S.



15. Trening z Ewą Chodakowską i Pilates

05.03. - 15. Trening z Ewą Chodakowską - Turbo
05.03. - Pilates

Słaby tydzień dla mnie, ale to dlatego, że go przespałam - przesilenie daje o sobie znać, po pracy jem obiad i idę spać, to jakiś dramat, serio...

We wtorek rano miałam pilates, indywidualną lekcję. Pierwszą, więc pani Teresa mnie dokładnie obejrzała, zbadała i już wszystko wiemy. Garbię się od zawsze, ale pani twierdzi, że plecy są proste i ogólnie nie ma dramatu. Mam oczywiście lekkie skrzywienie kręgosłupa, ale u mnie problem stanowi miednica - niewłaściwie jej używam i ćwiczeniami to zmienimy. Całe lata ciężar ciała spadał na prawą stronę, teraz trzeba to "odkręcić". Poza tym jest jakiś problem ze stopami. Pronacja, to raz, ale ja od zawsze podwijam paluchy do góry i to powoduje brak stabilności. To też zmienimy, jak również będę miała lepszą równowagę - to akurat mam ćwiczyć masażem piłką tenisową, by pobudzić tam wszystko do życia. Bolesny, no ale jeśli dzięki temu będę twardo stąpać po ziemi... :)

Poza tym dostałam kilka zadań domowych, które robię kilkanaście razy dziennie (Czego efekty są odczuwalne już od kilku dni, w końcu czuję mięśnie brzucha!) - mogę je wykonywać na leżąco, na siedząco, na stojąco, w domy, tramwaju itd. Robię je w takim razie i w pracy i w domu. Zajmują razem 5 minut.

Kolejne zajęcia mam we wtorek wieczorem. I to tylko dlatego, że ktoś się rozchorował. Bardzo ciężko się dostać do tej pani, którą tak poleca dr Marszałek, bo prowadzi same 3-osobowe grupy i nikt nie chce rezygnować. Jest naprawdę rozchwytywana.
Pani niemłoda już, a jest na bieżąco. Mówiłam o pronacji i o tym, że mam odpowiednie buty, na co odpowiedziała, że jej zdaniem chyba lepiej, żebym biegała w czymś neutralnym. I tak - miała na myśli coś na kształt Nike Free ;) 
No zobaczymy, na razie w ogóle nie mam biegać jej zdaniem, żeby nie utrwalać złych nawyków, bo w biegu trudniej kontrolować postawę. Ewentualnie mam pozostać przy marszu i ćwiczenia codziennie. 
Może za tydzień wybiorę się na marszobieg w butach Michała?

No a wieczorem włączyłam Turbo, po którym zrobiłam jeszcze dodatkowo 150 brzuszków.

Będzie dobrze, tylko muszę jeszcze trochę poczekać ;)



  

niedziela, 3 marca 2013

B I E G A M ;)

Wszystko zaczęło się w środę - czekaliśmy na ogłoszenie wyników konkursu i czekaliśmy, a Dota przetrzymywała nas jakiś czas...Kiedy postanowiliśmy wziąć w nim udział, śmialiśmy się, że jak wygramy oboje, to co my, kurde, zrobimy?? Co, oboje wystartujemy na Festiwalu Biegowym?! Michał, wszem - szykuje się na 66, może 100km, ale ja, która walczy od pół roku z kontuzją?

No i wygraliśmy!!!!

Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. W czwartek zadzwoniłam do fizjoterapeutki, którą polecał mi dr Marszałek i umówiłam się na wtorek przed pracą na godzinną sesję indywidualną. Kiedy usłyszała, z czym dzwonię, od razu powiedziała, że pracując jeszcze w Anglii, odwiedził ja chłopak, którego też zaczęło boleć kolano podczas biegania. Zrobił wszystkie możliwe badania, wszystko było ok. Odpowiedź byłą taka, jak na 99% u mnie będzie: słabe mięśnie brzucha! Przecież to mięśnie brzucha i grzbietu odpowiadają za właściwą postawę, bo trzymają kręgosłup. Chodziłam więc na pilates, robiłam 3 razy w tygodniu ćwiczenia z Chodakowską, które kończyłam 250 brzuszkami i 150 grzbietami, do tego rolowanie pasma biodrowo-piszczelowego na butelce i porządne rozciąganie.

Przyznaję: dzisiaj czuje krętarz, ale najważniejsze, że nie kolano! nic a nic! Nawet nie chciało boleć, nawet go nie czułam!
5 kilometrów najszczęśliwszego marszobiegu za mną dzisiaj. Oczywiście cały czas pamiętałam o miednicy do przodu ;)

Biegacze mnie pozdrawiali, krzyczeli "Cześć", a ja do wszystkich się śmiałam.
Po sześciu miesiącach zostałam jakby spuszczona ze smyczy, przeprosiłam się z lasem i przypomniałam sobie, jaką radość daje mi bieganie.

Wróciłam w takiej euforii, że w 15 minut przygotowałam babeczki pomarańczowe, spodziewając się lada chwila rodziców na kawie ;)

Nie wiem, jak dzisiaj zasnę, serio, a chcę jeszcze zrobić trening Chodakowskiej - może mnie uśpi? ;>

Jestem naprawdę szczęśliwa ;)



sobota, 2 marca 2013

13. i 14. trening z Ewą Chodakowską

26.02. - 13. Trening z Ewą Chodakowską - Turbo
02.03. - 14. Trening z Ewą Chodakowską - Trening z Gwiazdami



W tym tygodniu znowu będą trzy zamiast czterech treningów...
We wtorek było Turbo, a dzisiaj z Gwiazdami - dzisiaj lżej, bo jutro dam sobie wycisk ;)

Nie wytrzymałam i zmierzyłam sobie udo, mam cm mniej! Mało, bo tylko 1cm, ale to tak cholernie motywuje, że przy minimalnym wysiłku (3 treningi w tygodniu) są jakieś efekty!
A jutro generalne mierzenie, wszystkiego, uzupełnienie tabelki, którą Wam tu przedstawię.

Jutro też napiszę o czymś, co spotkało mnie w tym tygodniu, o czymś co jak nic daje mobilizację.

Wybaczcie, że bardzo krótko dziś, ale Michał już czeka z winem... ;)

 
  

niedziela, 24 lutego 2013

12. Trening z Ewą Chodakowską

 24.02. - 12. Trening z Ewą Chodakowską - Turbo


Skoro się obijałam w tygodniu, trzeba było cokolwiek nadrobić w weekend.

Dzisiaj koniec z leniuszkowaniem podczas Treningu z Gwiazdami, czas powrócić do Turbo. Od razu zaznaczam, że nie zrobiłam całości, wymiękam przy desce bokiem, ale wyszło 80% całości, pot lał się strumieniami. Zewsząd. I jak zwykle, byłam bardzo potem głodna :)

Już dawno przestałam Ewę przeklinać, a radość z treningu mam niemal od początku, ale ja się zawsze lubiłam trochę skatować...
Obraziłam się na pogodę, więc nie spróbowałam znowu biegu (Droga Podświadomości, czyżbym tchórzyła?), może za tydzień? Kolano pobolewa co kilka dni, więc pewnie i tak się skończy porażką i skierowaniem na prześwietlenie. 

Spadam, pstrąg czeka, ostatnio dużo ryb, nawet 3 razy w tygodniu, aj!

Za tydzień mierzenie! Wierzyć się nie chce, że już trzecie. Wiosna za pasem: senna chodzę całymi dniami, zajady wyskakują, kot gubi sierść... Mówię Wam, to koniec zimy.

sobota, 23 lutego 2013

11. Trening z Ewą Chodakowską

23.02. - Ewa Chodakowska -Trening z Gwiazdami


Wiem, obijałam się w tym tygodniu, ale tyle się działo, że naprawdę nie było wiadomo jak i kiedy.
A od środka tygodnia, po spektakularnych zmianach w pracy, to już w ogóle... 

Dlatego dopiero dzisiaj rano trening, znowu z gwiazdami, jutro bym chciała Skalpel lub Turbo - zobaczymy, na co będę miała ochotę rano.

Waga nie chce ruszyć, sprawdzam ją co kilka dni, uparcie pokazuje szatańskie liczby. Serio: 66,6 kg ;)
Ale po ciuchach widzę, że jest dużo lepiej, za tydzień kolejne mierzenie. Tak, obiecuję, że wkleję :)

Czekamy na przyjaciela domu. 
Czeka na niego również już prawie upieczona szarlotka w piekarniku. I lody w zamrażalniku. Raz to nie zawsze, right? 

Przyjemności, odpocznijcie!

sobota, 16 lutego 2013

9. i 10. Trening z Ewą Chodakowską


11.02. - Ewa Chodakowska - Trening z Gwiazdami
16.02. - Ewa Chodakowska -Trening z Gwiazdami

W poniedziałek było późno, gdy zaczęłam ćwiczyć, a w TURBO jest więcej tupania, więc chciałam dać pożyć sąsiadom i trening, który zaczęłam po 22, powinien być lżejszy, więc skończyło się na tym z Gwiazdami. 
Tydzień miałam pracowity, nie było kiedy trafić na pilates :( więc dzisiaj rano rozpoczęłam trening, ale Turbo byłby za dużym szokiem po kilku dniach nicnierobienia, dlatego znowu ten z Gwiazdami wzięłam na barki ;) dołożyłam kilka rozciągających, rolowanie butelki, deska 2x15 sekund i zadowolona po prysznicu stanęłam na wadze. ;)
A tabelka wkrótce, obiecuję ;)

Trzymajcie kciuki, jutro spróbuję pobiec. Boję się. Ale co tam... najwyżej wrócę marszobiegiem. To naprawdę dziwne, że co jakiś czas boli mnie kolano, skoro nie biegam od tak dawna... Chyba jednak wybiorę się do ortopedy.

niedziela, 10 lutego 2013

8. Trening z Ewą Chodakowską

9.02. - 8. Trening z Ewą Chodakowską - Turbo

Wczoraj rano zrobiłam drugie podejście do Turbo. Nie zrobiłam tylko jednego ćwiczenia: deska bokiem jest nie do zrobienia dla mnie. Będę tak długo katować ten program, aż to zrobię, aż wzmocnię mięśnie ramion. Po Turbo bardzo czuję górną część ciała, przy żebrach, grzbiet, ramiona. Mięśnie się wzmacniają, pięknie :) Uwielbiam to: przeklinam, nie uśmiecham się już do niej, ale wiem, że za chwilę będzie duża satysfakcja z tego, że znowu mi się udało. Pot, który leje się ze mnie dosłownie strumieniami, ani trochę nie przeszkadza; dzięki niemu wiem, że walczę, że jest dobrze, że żyję!

Polecam tym, którzy lubią się skatować :)

niedziela, 3 lutego 2013

7. Trening z Ewą Chodakowską i 3. Pilates

31.01. - 3. Pilates
03.02. - 7. Trening z Ewą Chodakowską - Turbo

Na pilates poszłam wyjątkowo w czwartek - 6 nas tym razem było, więc mały tłok się zrobił. Znowu nie było piłek, zaczynam być rozczarowana, myślałam, że to podstawa na pilatesie...? Trening przeszłam spokojnie, bez problemów - już mnie to martwi ;) Z drugiej strony jestem z tych, którzy lubią się trochę skatować - pot, łzy, granica przytomności... Poczuć mięśnie, poczuć, że się żyje. A pilates to statyczne, spokojne ćwiczenia. No ale trzeba, skoro chce się biegać.

Tym razem postanowiłam zacząć kolejny program Chodakowskiej: TURBO. Było turbo, ale zmęczenie ;) Chociaż nie mogłam zrobić wszystkiego, z powodu braku miejsca w mieszkaniu, ale następnym razem pokombinuję. Deski bocznej nie zrobiłam - naprawdę mam na to za słabe ramiona :( ale zobaczymy, chciałabym teraz kilka razy przejść ten trening, potem kolejne.
Co ciekawe: nie czułam się tak źle, jak przy pierwszych Treningach z Gwiazdami, więc chyba już przyzwyczaiłam mięśnie do Ewy? Inna sprawa, że na pilatesie robię zupełnie inne rzeczy, co bardziej rozwija ciało i mięśnie.
Różnorodność jest bardzo ważna. 

Dzisiaj się mierzyłam, wszędzie trochę mniej :) Wkrótce wrzucę moją tabeleczkę, chcecie?

A jutro pilates, can't wait, może będzie piłka? ;)

niedziela, 27 stycznia 2013

6. Trening z gwiazdami Ewy Chodakowskiej


27.01. - 6. Trening z gwiazdami Ewy Chodakowskiej


Odpuściłam 2 treningi w tym tygodniu - zwykle zakładam 4. Niestety wczoraj obudziłam się znów z bolącym gardłem, a i powrót do pracy okazał się dość trudny i wstawanie znowu o 6 (Zamiast o 9 w chorobie) sprawiło, że popołudniu byłam wykończona. Nie chciałam się dodatkowo obciążać...

Dzisiaj zrobiłam kolejny trening, myślę, że zrealizuję go jeszcze 2-3 razy, a potem zabiorę się za inne jej programy - nie wiem, czy Killer, czy Turbo, bo Skalpel będzie odpoczynkiem, a te dwa wcześniej wymienione... Cóż, nazwy mówią wszystko: to cardio na bardzo wysokiej intensywności. Dam Wam, oczywiście, znać ;)

A jutro wybieram się na pilates. W środę też. Żadnych wymówek!




ps. Koszulka w rozmiarze S - jak to cieszy! Waga średnio jest dla mnie łaskawa, ale ciuchy robią się powoli luźniejsze, no i nowy zakup:  spódnica w rozmiarze 36 - PRAWIE w nią wchodzę. Tylko czy będę miała odwagę założyć?



poniedziałek, 21 stycznia 2013

5. Trening z gwiazdami Ewy Chodakowskiej

21.01.5. Trening z gwiazdami Ewy Chodakowskiej

Dzisiaj ponownie Ewa Chodakowska, ponieważ wciąż jestem uziemiona w domu - dopiero w środę do pracy.
Na szczęście już skończyłam antybiotyk... I na szczęście już nie kaszlę! Dlatego postanowiłam zrobić całość, ale oczywiście podczas środkowej części wymiękłam, więc uczciwie przyznaję, że zrobiłam 70-80%, ale prawie mi się kręciło w głowie - cóż, chyba nie jestem tak silna jeszcze, jak mi się wydawało... :(

Niemniej oczywiście się spociłam, trochę poczułam uda i brzuch, ale już jest ok. Porządnie się rozciągam po każdym treningu - to nawyki z czasów, gdy biegałam. Wierzcie mi: warto! Mięśnie podczas treningu się spinają, "zwijają" - po rozciąganiu czujemy ulgę, mięśnie wracają "do siebie". Tu macie przykładowe ćwiczenia rozciągające od Staszewskich.

Jeszcze nie wiem, czy w środę wybiorę się na pilates, ale wszystko wskazuje na to, że tak :)

sobota, 19 stycznia 2013

4. Trening z Gwiazdami Ewy Chodakowskiej

19.01.4. Trening z gwiazdami Ewy Chodakowskiej

Miałam dzisiaj zrobić cały, ale przy 1/3 środkowej części jak się rozkaszlałam... Wciąż jestem na antybiotyku, więc to chyba naprawdę za wcześnie; nie wiem nawet, czy w poniedziałek już to zrobić, czy nie poczekam jeszcze tydzień. Ale reszta sumiennie odrobiona, więc ok 250 brzuszków za mną - pierwsza część też jest niezła, choć przyznaję, że prawdziwy wycisk dostaje się po całości. Wiecie, że przedwczoraj ćwiczyłam i nic nie czułam tego samego ani następnego dnia? Ale myślę, że to dlatego, że nie robię cardio. 
Tak czy inaczej za każdym razem brzuszki idą coraz lepiej, więc naprawdę za każdym razem jest coraz łatwiej.

A jak zupełnie wyzdrowieję i pozbędę się kaszlu, zrobię sobie Turbo spalanie albo Killera - wszystko to nazwy treningów Ewy Chodakowskiej, które można znaleźć na you tubie. Uwierzcie, że nazwy poszczególnych odcinków są adekwatne... 

Miłej niedzieli - uciekam, czeka na mnie risotto, bo jak zwykle po treningu, jestem potwornie głodna... ;)

czwartek, 17 stycznia 2013

3. Trening z Gwiazdami Ewy Chodakowskiej

17.01. 3. Trening z Gwiazdami Ewy Chodakowskiej

Jestem co prawda chora, ale odzyskuję siły, a co za tym idzie, naprawdę już się duszę z tego nicnierobienia. Dlatego zdecydowałam się, po tygodniowej przerwie, zrobić trening Ewy Chodakowskiej, pomijając część kardio. Wiem, że jest ona najistotniejsza, ale trochę kaszlę, a chciałam się po prostu ruszyć. Mam nadzieję, że w sobotę będę mogła już zrobić całość.

Nie było tak łatwo, w końcu tydzień nic nie robiłam, a do tego duże osłabienie, spowodowane chorobą i antybiotykiem, więc poczułam, że mam mięśnie. Nie było tak źle, i tak się spociłam, ale bez kardio ten trening nie powinien być w ogóle zaliczony... Bo właśnie ta środkowa część jest najważniejsza, heh. 

No ale nie chciałam forsować organizmu, w końcu jestem chora, a dzisiaj postanowiłam się jedynie rozruszać.

ps. 66kg, mimo braku ruchu w chorobie, się utrzymuje ;) Pilnuję posiłków co 3h i zminimalizowałam słodycze. Poza tym dzień zaczynam od owsianki. Ale to już trwa kilka miesięcy.